Zagadka całusa
Written by Marta Wieczorek / Photos and illustrations by web / 16 Feb 2012
Każdy z nas, raz na jakiś czas ma ochotę rzucić wszystko i iść się całować. Każdy choć raz w życiu zasmakował pocałunku, nieważne, czy był to buziak matczyny, koleżeński, partnerski, mokry, głęboki, delikatny, agresywny, na przywitanie, na pożegnanie, na zgodę czy jakikolwiek inny. Wydaje się, że robimy to od zawsze, bo to jeden z najprostszych i najmilszych sposobów na okazanie miłości, wdzięczności oraz szacunku. Wielu naukowcom jednak ta przyjemność spędza sen z oczu, gdyż wciąż się zastanawiają kiedy i skąd wzięła się sztuka całowania.
Niektórzy uczeni twierdzą, że zwyczaj ten był praktykowany już przez naszych dalekich pierwotnych przodków, lecz u nich wymiana śliny służyła przede wszystkim do przetestowania potencjalnego partnera do prokreacji, ponieważ jej smak miał zwiastować, jaki jest jego stan zdrowia. Miało temu towarzyszyć skrupulatne obwąchiwanie. Ile w tych domysłach prawdy, nie wiadomo, ponieważ nie ma żadnych wiarygodnych na to dowodów, jednak jeśli to prawda, jakby nie patrzeć, już od początków ludzkości całowanie prowadziło do bliższych stosunków damsko-męskich.

Inni antropolodzy upatrują źródło pocałunku w próbowaniu wszystkich rzeczy, sprawdzając czy nadają się one do jedzenia. Praktyki ludzi z epoki kamienia łupanego przetrwały w zachowaniach dzieci, które z uporem maniaka wszystko testują w podobny sposób. Idąc tym tropem, Zygmunt Freud stwierdził, że pocałunek jest desperackim powrotem do czasów ssania piersi matki. Po doznawanej rozkoszy z procesu ssania sutka w okresie niemowlęcym, całowanie jest próbą poszukiwania podobnej ekstazy i substytutu, który mógłby to zastąpić. Inna teoria, mniej pociągająca, a tym bardziej higieniczna głosi, że pocałunki wywodzą się z rytuału, który praktykowali pierwotni, polegający na zlizywaniu potu z twarzy mężczyzn powracających z łowów.
Rewolucyjną teorię w tym temacie wysnuł Kazushige Touhara z Uniwersytetu w Tokio. Twierdził on, że niejaka eiomaina scansoria jest istotą, którą należy posądzić o pierwsze całusy. Wielu osobom zapewne ta nazwa niczego nie mówi, więc trzeba zaznaczyć, że jest to wymarły miliony lat temu szczurowaty ssak. Tak, szczury, myszy, tudzież inne gryzonie dobierały się w pary przez praktyki całowaniopodobne jako pierwsze.

Myślenie, że całujemy się wszyscy i wszędzie jest błędne. Wiedza o tej przyjemności nie jest znana we wszystkich kulturach. Na wyspach Polinezji matki przeżuwają dzieciom pokarm i podają im go z ust do ust, ale całowania nauczyli się dopiero od Europejczyków. Eskimosi pocierają się noskami, a Melanezyjczycy uprawiają mitakuku – w ramach uniesień miłosnych obgryzają partnerkom rzęsy. Czyli jeśli chcesz wiedzieć, czy życie miłosne panienki stamtąd jest bujne i czy posiada ona rzeszę adoratorów, sprawdź długość jej rzęs. Ciekawe życie erotyczne prowadzą mieszkańcy wysp Pacyfiku. Nie istnieje tam pocałunek w tradycyjnej, europejskiej formie, ten rodem z komedii romantycznych. Miłosne pieszczoty polegają głównie na drapaniu, gryzieniu i szarpaniu za włosy ukochanej osoby. Bronisław Malinowski, znany polski antropolog, po badaniach tamtejszych ludów, tak opisał ich grę wstępną w swojej książce „Życie seksualne dzikich”: „kiedy leżą obok siebie, pocierają się nosami, a przy okazji zawadzają oczywiście także o policzki i usta. Następnie w miarę wzrostu poziomu namiętności, włączają się usta, ssące sobie nawzajem dolne wargi i kąsające je do krwi. (…) Aktywne zęby używane są również do gryzienia się w policzki, nos i brodę.”
Akcje całowania nie są wymysłem naszych czasów. Niewiele osób wie, że już w starożytnej Grecji były organizowane olimpiady w … całowaniu! Homoseksualność nie była żadnym tematem tabu, więc na igrzyskach w Megarze jedną z konkurencji były zawody chłopców w całowaniu, natomiast Safona, prowadziła na wyspie Lesbos kursy całowania dla dziewcząt. Nie powinno to dziwić, ponieważ w ciągu intensywnego godzinnego pocałunku, organizm ludzki jest w stanie spalić około 800 kcal. Nic, tylko odstawiać diety odchudzające i się całować.
Są pocałunki, które zmieniły świat. I nie chodzi tutaj o te osobiste, które zmieniły nasz mały, indywidualny świat, chociaż oczywiście nie można im odebrać ważności i potęgi cudotwórczej. Niektóre były tak kontrowersyjne i szokujące, że zachowały się w pamięci społeczeństwa. Każdy kto widział przynajmniej dwa filmy w życiu wie, że pocałunki w historii światowej kinematografii odgrywają niezwykle ważną rolę. Do takich historycznych należy na pewno ten pierwszy, który pojawił się ekranie w 1896 r. w filmie „The Kiss”, a także pocałunki Rudolfa Valentiono, okrzykniętego pierwszym amantem kina, dla którego co druga młoda kobieta tamtych czasów była w stanie rzucić się z mostu, co swoją droga się zdarzało. Pamiętamy także Marlene Dietrich, która jako pierwsza w filmie pocałowała inną kobietę. W wielu rankingach dotyczących najbardziej pamiętnych pocałunków w historii kina wciąż wysoko utrzymuje się Scarlett i Rhett z „Przeminęło z wiatrem”, „Titanic” i buziak z „Zakochanego kundla”… Na szczęście to tylko sondaże.
Aż ciężko sobie wyobrazić, że w imię naprawy moralnej kina hollywoodzkiego wprowadzono w 1930 r. Kodeks Haysa, zgodnie z którym chciano nam odebrać przyjemność oglądania mokrych całusów. Kodeks oprócz tego, że zabraniał pokazywania szeroko pojętego zepsucia (zbrodni, znęcania się, seksu itd.), określał dokładne wymogi co do tego, jak powinien wyglądać pocałunek. Zgodnie z tym, nie powinien on trwać nie dłużej niż trzy sekundy, partnerzy powinni przybierać pozycję stojącą, jeśli natomiast znajdowali na łóżku, byli zobligowani przynajmniej jedna nogą dotykać ziemi. W ten sposób, poprzez próby ominięcia zakazu, powstawały bardzo zabawne sceny miłosne.
Mimo wszelkich zakazów ludzie się całowali, całują i całować będą, bo, podpierając się złotą myślą muzułmańskiego szejka Nafzaui, „długi pocałunek lepszy jest od krótkiej macanki”.
Oceń artykuł (L1 / H0)
Komentuj
Wróć do artykułów
Najnowsze
-
Kulturalia 2012
-
Książki zBUntowane
-
Ripakt
-
wyANIMUJ design
-
Jak dobrze być królem
-
V Festiwal Atelier PTT
-
Miejsce z niewidzialnym szyldem
-
Dupa, nie nazwa
-
Artysta do Poznania: Marlena Majch
Promo



