Magazyn / DPTV / Eventy
 
 
 

Z czosnkiem, czy bez?

 
Written by Aleksandra Frankowska / Photos and illustrations by web / 24 Oct 2011
Z czosnkiem, czy bez? | Jedno w głowię: jeść. A po drugiej stronie lady? | Don't Panic online Magazyn

 

Zgiełk, blade światło latarni gęsto ustawionych przy ulicy, pisk opon i dźwięk klaksonów. Miasto budzi się do życia, a raczej wchodzi na kolejny poziom – to co najciekawsze dopiero przed nami. Zwłaszcza w miejscu takim, jak to – skrzyżowaniu szlaków naszych najważniejszych wyścigów: do domu, do pracy, w poszukiwaniu uciech. Zwłaszcza w poszukiwaniu uciech. Wszystko pomiędzy jest nic nie znaczącym przerywnikiem, przechodzimy przez to niczym na stand by'u, skupiając się na jednej najbardziej istotnej funkcji. Idziemy, bo chcemy gdzieś dojść, dopiero tam damy upust swej erudycji, uczynimy za dość wszystkim kulturalnym i towarzyskim potrzebom. Po drodze coś jemy, bo nie mamy wyjścia. Byle szybko.

Czerwona budka z szyldem KEBAB, kilka plastikowych stolików i krzeseł. W tym miejscu zapłacimy za jedzenie i tylko za to: żadnego wydziwiania z amerykańskim uśmiechem, obsługą tak zaaranżowaną, by wyglądała na służbę, poczuciem wyjątkowości. Jedynym bonusem jest możliwość wybrania sosu. Przychodzi moja kolej. W okienku pojawia się miła blondynka, w jej oczach widać zmęczenie i jednocześnie ulgę w związku z tym, że jestem, póki co ostatnią klientką. Zamawiam kebab i obserwuję jej ruchy, które wydają się być niezwykle automatyczne.
 
Z późniejszej rozmowy dowiaduję się, że pracuje tutaj już 3 lata i w najbliższym czasie nie planuje tego zmieniać. Ukończyła liceum ekonomiczne po czym zawsze pracowała w handlu. Na pytanie co ciekawego jest w tej pracy, uśmiecha się do mnie.
- Ludzie. Czasem czuję się jak wykwalifikowany psycholog, do którego inni przychodzą by podzielić się swoimi myślami. Zdarzają się różne przypadki – dzieli się swoimi spostrzeżeniami. - Jedni zwierzają się z problemów, niektórzy płaczą, inni opowiadają codzienne historie. Często jednak mam wrażenie, że to ludzie samotni, szukający zrozumienia i wsparcia. A to, że część z nich jest zazwyczaj pijana... To już inna kwestia. Przynajmniej są szczerzy.
 
A więc jednak, w cenie tortilli znajduje się coś więcej? – Pomaga im Pani? - pytam.
- Nie. To za dużo powiedziane. Rozmawiam z nimi. Ostatnio pewien chłopak wrócił do mnie następnego dnia, by podziękować. To miłe.

Inne miejsce, inna budka, w niej młody mężczyzna, student informatyki. Na pytanie: „dlaczego kebab?”, odpowiada zwyczajnie. - W ciągu dnia mam zajęcia, w nocy stawka jest większa, a studentom kasa zawsze się przydaje. Poza tym klimat jest fajny, wciąż dużo klientów, nie narzekam na brak zajęć.

Początki były dla niego dość groteskowe, choć jemu z pewnością do śmiechu nie było. Sam jest wegetarianinem, więc praca w tym miejscu nie mogła być szczytem marzeń. Namówił go znajomy. Zostawił CV i tak się zaczęło. Zadzwonili już następnego dnia.
- Nie potrafiłem obsługiwać się nożem by skroić mięso z rusztu. Gdy mój pierwszy klient, dobrze zbudowany i niestety trochę wstawiony mężczyzna zamówił kebab, zajęło mi jakieś 30 minut jego przygotowanie. Gość był wściekły, dobijał się do drzwi budki – wspomina z rozbawieniem. - Nie uwierzysz, ale z pomocą przyszedł mi bezdomny, który zawsze dostaje coś do jedzenia od mojej szefowej.
 
Nie trudno zgadnąć, że swojej przyszłości raczej nie wiąże z fast foodem. Po studiach chciałby pracować w dużej korporacji, kupić terenowy samochód i zwiedzić Amerykę Południową. Dzięki napiwkom opłacił kurs hiszpańskiego, którego zawsze chciał się uczyć.
- Jestem w stanie powiedzieć, że praca tutaj w jakiś sposób pomaga mi spełniać swoje marzenia – podsumował mój rozmówca. – Nie chcę wiecznie być na utrzymaniu rodziców.

Najciekawsze wydało mi się jednak miejsce, w którym zamiast młodych ludzi, zobaczyłam za ladą dojrzałą kobietę przed pięćdziesiątką. Nie wyglądała zbyt przyjaźnie, mimo to i tak ciekawie. Podeszłam do okienka.
- Dobry wieczór, czy mogłaby Pani poświęcić mi 5 minut? - zagadałam przebijając się przez jej niechęć.
- Kebab w bułce czy w tortilli? - zapytała w odpowiedzi na wskroś mechanicznie.
- Nie, dziękuję. Chciałam chwilę z Panią porozmawiać, jeśli nie jest Pani zajęta. Widzę, że nie ma dziś zbyt dużego ruchu.
- Widzi Pani, właśnie, dlatego nie mam ochoty z Panią rozmawiać.
 
Młodzi i starsi; dla jednych to praca chwilowa, innym sprawia dużą satysfakcję. Niekiedy jest jedyną żywicielką rodziny, a rozmowa o niej nie należy do najprzyjemniejszych. Trzy miejsca i trzy spojrzenia na świat; troje ludzi i trzy zupełnie inne smaki mimo podobnych składników. To nie tylko miejsce, gdzie można zjeść coś w przystępnej cenie i w miarę szybko. Klientela zacieśnia się wokół ludzi młodych, licealistów, studentów. Każdy bar posiada zazwyczaj swoich stałych bywalców. Jest to głównie miejsce spotkań, są ponoć i tacy, którzy regularnie umawiają się tutaj na randki, tyle, że... co tydzień z inną osobą.
Zapytany przeze mnie mężczyzna stojący w kolejce po co tutaj przychodzi, odpowiedział:
- Bo lubię.
 

Zatem, do zobaczenia na kebabie.
 
 
Podziel się artykułem
Oceń artykuł (L7 / H3)
 
Komentuj
E-mail (nie będzie opublikowany)
Twój komentarz
  • guest-tomasz.frankowski
    guest-tomasz.frankowski / Skomentowany: Thu 10 / Nov / 2011, 10:40
     
    podoba mi się , fajnie napisane z jajem i ma to coś !!!!!!!!!!!!!!!!
     
  • guest-jankowska.b
    guest-jankowska.b / Skomentowany: Wed 26 / Oct / 2011, 06:58
     
    świetny tekst, ciekawa historia, pomysłowa autorka :)
 
Najnowsze
 
Promo
 
 
 
 
Sin by Otecki
Sin
by Otecki