FEEZoLOVEy'll: Co jest z Wami, Poznań?
Written by Szymon Igoronco / Photos and illustrations by Shred Bone, Unlimited Explorers / 13 Dec 2011
Znacie to: „jeśli oczekujecie od nas byśmy dali z siebie wszystko, to i wy musicie dać sto procent”. Właśnie tymi słowy przywitał się z publicznością Robako z Rudebwoy Salute na piątkowych Reggae Mikołajkach w 8 Bitach. Cóż, trudno się z nim nie zgodzić. Impreza, to sieć zależności, ciąg sprzężeń zwrotnych – zakręconych, jak siatka neuronów, albo słoik dżemu. I jako taka wymaga również aktywnego odbioru.
Każdy, kto coś kreuje, wie, jak istotnym momentem w całym procesie twórczym jest publikacja jego efektu. I feedback. Zwłaszcza feedback. Niczego nie tworzy się dla siebie, we wszystkich dziełach sztuki chodzi o wyszarpnięcie kawałka rzeczywistości. Wyszarpnięcie przez autora, wyszarpnięcie odbiorcom i to tak, żeby Ci o tym wiedzieli – w tym cała zabawa. Wieczność dla mnie? Oczywiście, jakiś mały (bardzo mały) jej ułamek, ale zawsze.
W sobotę odbyło się w Poznaniu bardzo doniosłe wydarzenie, mianowicie, rozTARGiasz, którego byliśmy partnerem medialnym i zarazem, jednym z wystawców biorących w nim udział. Zastanawiam się, którego z modnych słów użyć, by opisać moje entuzjastyczne nastawienie do tej inicjatywy, jak i do jej organizatorów... i chyba poprzestanę na klasycznym – spoko i jestem fanem. Ale wprost proporcjonalnie do wzrostu pozytywnych odczuć, wzbiera we mnie fala rozeźlenia na miasto, które mnie karmi, poi i nie daje spać w weekend. Co jest z Wami, Poznań? Jak w tytule.
Podczas targowej odsłony rozTARGiaszu. Eskulap bez wątpienia żył. Cały czas ktoś się przechadzał wśród stoisk, cały czas było z kim porozmawiać, ale... ciekawe ilu ludzi zawitało do Akademickiego Centrum Kultury niezależnie od bliskich relacji z którymś z wystawców. Tak o, po prostu, by zobaczyc co się dzieje, żeby coś kupić. Oprócz tego, że event był miejscem spotkań i swoistych targów (fair), to miał również być targiem (market), w starym znaczeniu tego słowa.

O ile nam, jako Don't Panic formuła wystawiennicza odpowiadała w zupełności, o tyle zdecydowana większość firm i ekip biorących w nich udział nastawiło się na kiermasz. Niektorzy przyjechali z całej Polski (Warszawa, Szczecin – na pewno ktoś jeszcze skądinąd) i spędziwszy czas w miłej atmosferze, wrócili z bardzo mocnymi argumentami na rzecz utrzymania stereotypu sknerusa poznaniusa. No niestety tacy jesteśmy, „panie i panowie od-do” – do bólu obliczalni, odliczeni, ale i nie konsekwentni.
Co roku narzekamy na robienie nam świątecznej sieczki w głowie od końca października, co roku się dziwimy i złorzeczymy na jej bezczelność. Ależ to pompowanie świątecznego balonika nas wkurza, wkurza, że hej. Tyle, że raptem orientujemy się, że właśnie wychodzimy z którejś sklepowni, załadowani rzeczami, o niezidentyfikowanym uzasadnieniu, ubożsi o setki, albo nawet tysiące złotych. A jak już przyjrzymy się temu z bliska narzekamy: „sama chińszczyzna, czy w tym kraju już nic się nie produkuje?”. Bynajmniej.
W takim Eskulapie rzeczonej soboty zebrało się kilkadziesiąt piekielnie utalentowanych osób, którzy coś robią i chcieli to Tobie pokazać (oto foto relacja). Być może sprzedać, nawet niedrogo. A biorąc pod uwagę czas, energię i duszę w to włożoną, to nawet śmiesznie tanio. Koniec, straciłeś szansę. W przyszłym roku nie przyjdą, raczej. A na pewno dobrze się zastanowią zanim kolejny raz zasiądą do maskotki, której zrobienie wymaga 14 godzin dziergania, albo broszki, za którą mogą dostać co najwyżej równowartość godziny pracy picia kawy przez robotnika budującego, dajmy na to, dworzec Poznań Główny. Wy byście się nie zastanowili?
Ale do ratowania kultury każdy się garnie – ratowania przez petycje online oczywiście. Tę na rzecz poznańskich MDK podpisało ponad 6 tysięcy osób. W warstwie deklaratywnej jesteśmy zajebiści - „czas na kulturę”, „łapy precz chamy, prostaki i kibice piłkarscy od kultury”. Tak Wam zależy? A co Pan/Pani robiliście 10.12.2011 r. między godziną 12, a 20? A no tak święta za pasem...
Problemem poznańskiej kultury wcale nie jest miłościwe nam panujący prezydent – bardziej martwiłbym się o samych poznaniaków. W tym mieście dzieje się dużo, dużo więcej niż potrzebują jego mieszkańcy, jak widać. Niż są w stanie udźwignąć na swoich kulturalnych barkach biedacy. I jakoś dziwnym trafem mimo że słyniemy z przedsiębiorczości, to cały czas o kulturze myślimy na wskroś socjalistycznie, a najlepszą ilustracją naszej kulturalności byłaby po hajs wyciągnięta łapa.
O After Party rozTARGiaszoowym można powiedzieć tylko tyle: rzeźnia! Rzeźnia z duszą w dodatku. Reza i Adam Port w jednym momencie na dwóch różnych scenach? Dylemat rodem z dużego festiwalu, a nie imprezy w wielgachnym klubie, na którą przyszło raptem kilkadziesiąt osób. Wstyd, Poznań. Wstyd!
W tym mieście wszystkie inicjatywy, w których chodzi o coś więcej niż się najebać są karkołomne. Fajnie, jak są, ale niech inni sobie na nie chodzą, no chyba, że wjazd za darmo. Ratujcie sobie MDK zza komputera (też kliknąłem, a co?), wieszajcie psy na administracji, organizujcie sztaby antykryzysowe. Ale spójrzcie najpierw na siebie. I korzystajcie z tego co daje Wam miasto póki możecie (kupcie co jakiś czas bilet np.) - to o wiele łatwiejszy sposób niż święte oburzenie, jak ktoś zabiera Wam zabawkę, którą wcale się nie bawiliście, ale jej brak na półce tak cholernie uwiera.
Oceń artykuł (L14 / H0)
Komentuj
-
Szymon_Igoronco (Ekipa Don't Panic) / Skomentowany: Tue 13 / Dec / 2011, 18:05Hah, ciekawe ujęcie :) wiadomo, że przedstawiłeś konsekwencje skrajnego zrozumienia tego przekazu, a tak, jak ja go wyostrzyłem. Jesteśmy po jednych pieniądzach. Ale dyskutujemy, taki z tego wszystkiego plus. -
guest-kihu / Skomentowany: Tue 13 / Dec / 2011, 15:42Ruszony sumieniem, po przeczytaniu artykułu powinienem pójść i kupić maskotkę, bo nie może tak być, że ktoś się stara a ja nie chcę zapłacić, jak ten Poznaniak skubany. Następnie należałoby wypić 4 energetyki i tańcować pod dwoma scenami jednocześnie, żeby nikt się nie czuł niedoceniony. Bo ludzie mają służyć kulturze, a nie kultura ludziom. Czy jakoś tak. -
guest-pitupitu.ka / Skomentowany: Tue 13 / Dec / 2011, 10:53Rozumiem rozżalenie, ale obrażanie się na Poznanianki i Poznaniaków niewiele da. Sama nie przyszłam na RozTARGiasz, bo tym samym czasie miały miejsce Gift Piont Concordia Design i Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych na Targach - na RozTARGiasz nie starczyło mi już siły ani czasu. Wszystkie trzy imprezy miały podobny charakter, choć diametralnie różny poziom. Może po prostu następnym razem będzie lepiej, co? Nie poddawajcie się! Trzymam kciuki i mam nadzieję do zobaczenia na następnych RozTARGiaszu :)
Wróć do artykułów
Najnowsze
-
Kulturalia 2012
-
Książki zBUntowane
-
Ripakt
-
wyANIMUJ design
-
Jak dobrze być królem
-
V Festiwal Atelier PTT
-
Zagadka całusa
-
Miejsce z niewidzialnym szyldem
-
Dupa, nie nazwa
Promo



