Magazyn / DPTV / Eventy
 
 
 

GIRLS CAN RIDE

 
Written by Et ka / Photos and illustrations by longborad girls crew poland / 19 Sep 2011
GIRLS CAN RIDE | Don't Panic online Magazyn

Girls can ride!!!

Bardzo się nam to podoba i dlatego też postanowiliśmy zadać dziewczynom z polskiego składu: Paulina/Kraków, Monika/Warszawa  kilka pytań. Mianowicie:

Et: Jak zaczęła się Wasza przygoda z Longbordingiem?

Paulina: W moim przypadku wszystko zaczęło się w Hiszpanii, tam longboard jest prawie tak popularny jak rower, a Barcelona, w której spędziłam rok, jest miastem idealnie przystosowanym do poruszania się  na deskorolkach, longobardach, rolkach itd.. mnóstwo ścieżek rowerowych, idealna  nawierzchnia chodników, płynne zjazdy z krawężników:  istny raj, można przemierzyć całe miasto nie zeskakując z deski. 

Monika: Myślę, że wszystko zaczelo sie od momentu, w ktorym kupilam swoja pierwsza deske- sector 9. Naprawdę  dobry zestaw na poczatek. Było to około 4 lata temu. Od tamtej pory zmienilam sprzet juz kilka razy, a tamtą trzymam nadal bo darze ją dużym sentymentem, poza tym smiga jak szalona!

Monika, Warszawa:

 Paula, Kraków:


Et: Longoboard to także niestety wszelkiego rodzaju upadki. W jaki sposób radzicie  sobie z bólem, otarciami etc.?

Monika: Upadki i kontuzje to właśnie ta zła strona wszelkich uprawianych sportow. Longboard też jest niestety na nie narażony. Podczas zjazdów downhillowych zakładam kombinezon skórzany (taki jak na motor), kask typu szczęka oraz specjalne rękawiczki. Ochraniacze na łokcie i kolana, ale także kask orzech w trakcie nauki np. tricków. Do jazdy po mieście nie zakładam żadnej z tych rzeczy, co oczywiście nie wyklucza upadków oraz wiążących się z nimi złamań otarć itp. poza tym otarcie to nic strasznego, trzeba przezwyciężyć ból i cieszyć się udaną ewolucją.

Paulina: Dokładnie, uprawiając każdy sport jest się narażonym na kontuzje… ja jednak jestem zdania, że również schodząc po schodach można skręcić nogę, lub wybić zęby spacerując z rękami w kieszeni ;) Oczywiście uprawiając sport prawdopodobieństwo kontuzji jest większe, ale jednocześnie jest  się bardziej uważnym, skupionym.  Ja upadam często, podczas nauki nowych tricków jest to nieuniknione. Trzeba się przyzwyczaić. Wszelkie ochraniacze zdecydowanie pomagają i polecam je wszystkim!

Et: Upadki, o których wolałbyście nie pamiętać, były takie?

Paulina: Ostatnio po zawodach downhillowych w Cieszynie, wracając do samochodu stanęłam na desce, zachwiałam się i upadłam… w jednej ręce trzymałam kluczyki do samochodu, w drugiej ochraniacze, które wcześniej ściągnęłam..  cóż tu dużo mówić … Broda kwalifikowała się do szycia. Nie czułam bólu, byłam wściekła..jak wspomniałam wyżej: najgorsze upadki zdarzają się w najmniej oczekiwanych momentach;) Poważniejszych wypadków nie było.

Monika: Nie pamietam takich wypadków.

Et: Co fascynuje Was najbardziej w longboardach, ponieważ jak śmiem się domyślać to także sposób na życie/pasja/zajawka?

Monika: Longboard ma wiele plusów. Nie musisz np. korzystać z komunikacji miejskiej, bo dość szybko dotrzesz do celu na desce (przy okazji nie narazisz sie na mandat za brak biletu). Jeżdżę na zakupy, do pracy, na piwo, na wakacje. Jest wygodny, nie waży wiele i jest małych gabarytow, więc wszędzie można go zabrać. 
Poza tym fascynuje mnie w nich to, że wszyscy longboardziści tworzą jedną wielką rodzinę. Spotkania, eventy. Wszystko robimy razem, wszystkim się dzielimy. Jeżeli ktoś ma jakiś problem, pytanie, bądź chciałby się po prostu czegokolwiek nauczyć - wszyscy chętnie pomogą.

Paulina: Właśnie! Nie wspominając o ogromnej radości z udanych ewolucji i adrenalinie podczas zjazdów, to po prostu rewelacyjny środek komunikacji! W longboardzie podoba mi się też to, że w każdej chwili można wyskoczyć pojeździć, wystarczy kawałek gładkiej powierzchni i w miarę ładna pogoda.

Et: Można nauczyć się samemu "obsługiwać" deskę, czy są do tego specjalnie  przystosowane szkoły, zajęcia, kursy? Jak i gdzie Wy stawiałyście swoje "pierwsze kroki"? 

Monika: można, jak najbardziej. Najważniejsze jest to, by ćwiczyć utrzymywać równowagę na desce (jaskółka w jeździe to już dość wysoki poziom;), trzeba się jeszcze nauczyć odpychać i przezwyciężyć strach przed upadkami. Później raczej nic nie powinno sprawiać większych trudności. Ja kupiłam deskę i zaczęłam jeździć u siebie w Szczytnie na mazurach, wkręciłam się jak małe dziecko i próbuje do tej pory robić coraz to nowe rzeczy. W przyszłym roku miała wystartować wakacyjna szkółka longboardowa. Nie wiem jak daleko sięga organizacja, ale myślę, że to naprawdę dobry pomysł. 

Paulina: Również jestem zdania, że można nauczyć się samemu, jednak rady od osób oswojonych już z deską zdecydowanie pomagają, przyspieszają proces nauki i pozwalają uniknąć wielu upadków!  Gdy spotykamy się w większym gronie  wszyscy chętnie pomagają osobom, które stawiają pierwsze kroki.  W końcu chcemy by było nas coraz więcej. O szkółce myślimy! Dla mnie longboard jest letnią alternatywą dla snowboardu, który uwielbiam i uprawiam od 13 lat. Kupiłam, wskoczyłam, pojechałam…

Et: Longboarding został wymyślony przez surferów jako surfing po asfalcie ale jest to także letnia wersja snowboardu , powiedzcie zatem czy nie mając wcześniej do czynienia z żadną z powyżej wymienionych dyscyplin, można nauczyć się umiejętnie poruszać na desce, czy należy wyróżniać sie szczególnymi atrybutami?

Monika: Zgadza się, surferzy wymyślili longboard by wtedy, gdy była flauta, czyli całkowity brak fal, mogli bez problemu przemierzać miejskie tereny. Co do snowboardu- może istnieje malutkie podobieństwo, ale to jednak freeboard jest bardziej podobny do tego sportu. Poza tym, moim zdaniem jazda na longboardzie to nadal zupełnie coś innego niż pływanie na surfingu, dlatego myślę, że osoby bez wcześniejszego kontaktu z ww sportami dadzą  sobie bez problemu radę na 'długiej' desce. 
 

Paulina. Wszystkie sporty, z wykorzystaniem deski mają jakieś podobieństwa.  Na surfingu nie miałam okazji pływać  (mam nadzieję, że wkrótce mi się uda), więc z własnego doświadczenia longboard porównuje do snowboardu. Utrzymanie równowagi, sposób wprowadzenia deski w skręt – wcześniej przećwiczone na śniegu mogą pomóc w pierwszym kontakcie z longboardem.  Jednocześnie spotkałam się z wieloma osobami, które świetnie „surfują” po asfalcie, a nigdy wcześniej nie miały kontaktu z „deskowymi” sportami.

 

 

Longboard Doping:

 

Paulina: Faktycznie zaczyna się dużo dziać. Gdy w maju tego roku założyłam stronę Ladies&Longboards na potrzeby Krakowa, szybko zyskała ona tak duże zainteresowanie, że dziewczyny z Longboard Girls Crew  z Madrytu zaproponowały zmianę nazwy i współpracę. Teraz działamy na skalę ogólnopolską. Ideą LGC jest promowanie longboardu w gronie kobiet, pokazanie, że nie jest to tylko sport ale i styl życia, że jazda nie jest trudna, a zajawka bardzo wciągająca.  Od mężczyzn uczymy się wiele i zdecydowanie nie możemy tu mówić o żadnej rywalizacji płci. Z dnia na dzień się rozwijamy, zbieramy siły i ekipę. Mam nadzieję, że za rok ruszymy z ciekawymi pomysłami i inicjatywami. Obecnie obowiązkowe w naszym kalendarzu są Tłuste Czwartki, czyli cotygodniowe spotkania, których organizatorem jest goLONGBOARD.pl (https://www.facebook.com/pages/goLONGBOARDpl/184111721611633). Wszystko zaczęło sie w Warszawie, a teraz startuje również w innych miastach Polski m.in. w Krakowie, Wrocławiu.

Monika: Jeżdżę na terenie Warszawy. U nas raczej nie ma podziałów damsko-męskich. Spotykamy się liczną grupą przy centrum handlowym Klif by pojeździć. Jest nas na szczęście coraz więcej. Jeździmy razem na imprezy na PKP Powiśle, Plac Zabaw czy do Cudu nad Wisłą. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Poza tym, jak już wspomniałaś startujemy w zawodach. Brałyśmy z Pauliną udział w Longboard Doping organizowanym przez Warszawski Longboardshop i w Cieszyńskich zjazdach downhillowych. W przyszlym sezonie odbędą się także zawody longboardowe zorganizowane przez dziewczyny. Myślę, że dużo się dzieje i będzie jeszcze działo, tym bardziej, że longboard staje się coraz bardziej popularny w Polsce. 

Et: Czego mogę i powinnam życzyć Wam na koniec naszej rozmowy?

Monika: Myślę, że tego by coraz więcej dziewczyn skusiło się na tak wspanialy sport jakim jest longboard, bo wciąż jest nas niewiele. Musimy pokazać, że płeć piękna też potrafi jeździć!
Poza tym chyba połamania kości.
:)

Paulina: I trochę dłuższego, słonecznego lata! ;)

Et: Kości połamanych życzę mniej ale za to by było Was więcej na pewno. Ja się zaraziłam, bignę po deskę i do zobaczenia na Tłustym Czwartku w Krakowie :) Girls can ride!

 


 
Podziel się artykułem
Oceń artykuł (L3 / H0)
 
Komentuj
E-mail (nie będzie opublikowany)
Twój komentarz
  • guest-til31
    guest-til31 / Skomentowany: Sat 10 / Dec / 2011, 19:59
     
    Super dziewczyny tak trzymać. Ja właśnie nabyłam pierwszą deskę killer twin bombboards w www.longboardy.pl Elegancka decha śmiga jak szalona. Mam nadzieje, że przyjdzie się nam spotkać na ulicznym surfingu.
 
Najnowsze
 
Promo
 
 
 
 
Sin by Otecki
Sin
by Otecki