Magazyn / DPTV / Eventy
 
 
 

Dupa, nie nazwa

 
Written by Szymon Igoronco / Photos and illustrations by web / 09 Feb 2012
Dupa, nie nazwa | Ty też możesz uratować język polski | Don't Panic online Magazyn

 

Dupy, dupeczki. Elitarne nawet. I wiele wiele innych z dupą w tytule. Facebook w polskojęzycznej wersji zaroił się wręcz od fanpage'y składających cześć tej właśnie części ciała. Części, która jest podstawą naszego, hmm, człowieczeństwa. A jakże.

Już Desmond Morris, prekursor odczarowania człowieka i uwolnienia go od boskich przymiotów, w swojej „Nagiej Małpie” zastanawiał się nad rolą mięsistych pośladków w dziejach naszego gatunku, swoistego ewenementu, z którym nie spotykamy się w żadnym innym znanym nam przypadku. No dobra, w wyrazistości tyłka przegrywamy z pawianem, ale jesteśmy zaraz za nim, na drugim miejscu. A jeśli wziąć pod uwagę czynnik estetyczny to wygrywamy w cuglach. Choć pawiany mogą mieć na ten temat inne zdanie...

 
Pośladki oczywiście służą przede wszystkim do siedzenia, ale jak się okazuje, mogą być także inspiracją. Albo utrapieniem szefów wszystkich followersów wspomnianych we wstępie serwisów, zaglądających na nie w każdej możliwej chwili.

Internet jest dużo mniej oficjalny od standardowych środków przekazu, dlatego pozwalamy sobie w nim na o wiele więcej. I na o wiele więcej jesteśmy w stanie przymknąć oko. Choćby rzeczone „Dupy...”, albo "...dupeczki"mające w tytule słowo do niedawna powszechnie uważane za wulgarne. Ale z drugiej strony, powiedzcie sami... mamy jakiś wybór?

Polski język ma to do siebie, że dla określenia intymnych i wstydliwych narządów, bądź części ciała serwuje nam nazwy fachowe, albo nieprzyzwoite. Chlubnym wyjątkiem jest tutaj „cipka”, ale przeważnie każdy polskojęzyczny jest rozbity pomiędzy „chujem”, a „prąciem”, „dupą”, a „tyłkiem”, „pośladkami”, albo „półdupkiem”. Czy można wyobrazić sobie gorszą nazwę od „pośladków” (oprócz „półdupków”, oczywiście)?

Nie wiem, jak wam, ale mnie „pośladki” kojarzą się z „upośledzeniem”, albo „jednośladem”. Zero rubaszności, zero lekkości, zero ciepła. Nie twierdzę, że słowo nazywające tę część ciała powinno być od razu lubieżne, ale mogłoby lekko puścić oko, delikatnie otworzyć usta i subtelnie pokazać język. Tak ważny element naszego życia zasługuje na coś więcej niż „pośladki”. Chyba się zgodzicie?
 

Poniżej przykłady, jak półdupki nazywa się w innych miejscach cywilizowanego świata... ściślej Europy, a tak najściślej to tam, gdzie obowiązuje alfabet łaciński. Selektywnie przy pomocy skillów językowych Google Translate.

angielski - buttocks (bez rewelacji, ale jak się to wymówi, to... nie kończę, bo może czytają dzieci)
irlandzki - masa (jest ciepło)
walijski - pen-ôl (nie dziwota, że już nikt nie chce mówić w tym języku)
portugalski - nádegas (gdzieś w tyle kryje się natura zdobywców, czujecie to?)
hiszpański - nalgas (to nie mogło po ichniemu nazywać się inaczej, po prostu nie mogło)
włoski - natiche (buon giorno principessa!)
rumuński – fund (krótko, zwięźle i na temat – pupa to abolutna podstawa)
francuski - fesses (no comment)
niemiecki – die Gesäß (nawet oni mają wdzięk)
holenderski - zitvlak (czegoś takiego bym się nie spodziewał, doprawdy)
duński - balder (spoko, acz twardo, aż dziw bierze, że to najbardziej z europejskich wyzwolone społeczeństwo)
norweski - rumpe (ładnie i lubieżnie)
islandzki - sitjandi (logiczne)
szwedzki - skinka (fajnie)
fiński - takapuoli (pocieszne)
węgierski - fenék (trochę kreskówkowe, ale nie możemy odmówić temu określeniu wdzięku)
estoński - tagumik (nie mam pytań)
łotewski - sēžamvieta (haha, skojarzenie z sezamem przypadkowe i niezamierzone?)
litewski – sėdmenys (ponoć współczesny litewski jest najbliższy językowi, którym posługiwał się Budda - już wiemy skąd brał siłę spokoju)
czeski - hýždě (za dużo Trylogii Husyckiej, bo kojarzy się to z waleniem cepami, ale... może tak miało być)
chorwacki - zadnjica (oni też najwyraźniej nie poradzili sobie ze swoją seksualnością)
słowacki - zadok (najgorzej, ale to najbardziej podobny do naszego język – wszystko jasne)

W naszym subiektywnym rankingu na najbardziej obciachowe pojęcie odnoszące się do tylnej części ciała, od wieków skupiającej na sobie atencję wszystkich ludzi (kto wie, czy nie lepiej od twarzy?) zwycięża, a jakże, język polski, ze swoimi pożałowania godnymi „pośladkami”, swoją etymologię wywodzącymi najprawdopodobniej od... potomka. Co ma potomek do zadka? I po co komu było odchodzenie od naszej zasłużonej „rzyci”? (Mój edytor nawet nie wie, co to).

Ale może Ty masz lepszy pomysł, jak powinien nazywać się tyłek? Bez tej wiejskie poprawności, bez infantylnego zjednywania do potomków, bez pożyczania określenia od dzieci i bez określania go nazwą, którą dzielimy ze zwierzętami? Spróbujmy durne „pośladki” zastąpić nowym lepszym słowem, do dzieła...
 
 
Podziel się artykułem
Oceń artykuł (L1 / H0)
 
Komentuj
E-mail (nie będzie opublikowany)
Twój komentarz
  • rue_cambon
    rue_cambon / Skomentowany: Tue 17 / Apr / 2012, 20:21
     
    hahaha dobry art!! szczegolnie ten "slowniczek" mi sie przyda kiedy bede za granica :)))
     
  • guest-maria
    guest-maria / Skomentowany: Mon 09 / Apr / 2012, 15:05
     
    Bzdury! A "pupa"? Wcale nie brzydka!
 
Najnowsze
 
Promo
 
 
 
 
Sin by Otecki
Sin
by Otecki